niedziela, 3 sierpnia 2014

Rozdział pierwszy

-Myślisz, że jakoś damy radę? - Jason pyta, kiedy przekraczamy próg mojego nowego domu. Spoglądam w jego stronę i nie mogę się na niego napatrzyć. Wysoki na metr osiemdziesiąt chłopak o ciemnych, postawionych na żelu włosach i czekoladowych ciepłych oczach uśmiecha się delikatnie, co przyprawia moje serce o szybsze bicie.

- Oczywiście, że tak. To nie aż tak daleko.. - Wzdycham cicho wiedząc, że okłamuję sama siebie. Przeprowadzka z Glasgow prosto do Londynu to najgorsze, co moja mama mogła w tej chwili wymyślić. 

- Przeprowadziłaś się prawie na drugi koniec kraju. - Mruczy cicho i obejmuje mnie w pasie. Nie mogę powstrzymać się od uśmiechu, gdy jego twarz przybiera minę zbitego psa. Lekko przeczesuję jego włosy palcami i ciągnę za nie, unosząc jego głowę w górę.

- Będziemy się widywać w weekendy, czy coś. - Staram się go jakoś pocieszyć, choć mi również nie jest łatwo. Przymykam lekko oczy i składam na jego ustach delikatny pocałunek, który od razu zostaje odwzajemniony. 

- To prawie dziesięć godzin jazdy - Zaciskam mocniej oczy słysząc te słowa i odsuwam się na bezpieczną odległość, by móc spojrzeć mu w oczy.

- Dzięki za wsparcie, Jason - Wywracam oczami i lekko trącam go pięścią w ramię na co on chichocze.

- Będę za tobą tęsknił. - Szepcze mi do ucha lekko i lekko je przygryza. Wzdycham cicho i odchylam głowę na bok, gdy składa kilka pocałunków na mojej szyi. Gdy jego dłonie lądują przy zapięciu moich spodni, postanawiam to przerwać.

- Jason, nie. - Mruczę cicho odpychając go od siebie. Już nie raz rozmawialiśmy na te tematy, ale on zdawał się jakby niczego nie pojmować. Nie chciałam się spieszyć, poza tym, muszę mieć pewność, że chłopak, z którym stracę dziewictwo będzie tym jedynym. Nie powinnam tylko wątpić w to, że to właśnie Jason nim jest, ale jednak była jakaś niewidzialna bariera, która mnie przed nim osłaniała. Chłopak wzdycha cicho i odsuwa się ode mnie, mierząc moje ciało chłodnym spojrzeniem. Kiwam lekko głową nie wiedząc co powiedzieć. Schyla się w moją stronę i składa delikatny ale namiętny pocałunek na moich ustach, po czym wychodzi, rzucając w moją stronę ciche "do zobaczenia". W momencie, kiedy zamyka za sobą drzwi, czuję w sercu ogromna pustkę, jakbym właśnie traciła część siebie. Bo własnie tak było.

***

- Olivia, wstawaj, bo spóźnisz się do szkoły! - Słyszę z dołu przepełniony zdenerwowaniem i podekscytowaniem głos mojej mamy. Mruczę coś pod nosem i niechętnie wstaję z łóżka. Przeglądam szafę w poszukiwaniu czegoś odpowiedniego na pierwszy dzień w szkole, ale po chwili i tak decyduję się na zwykły t-shirt i ciemne rurki. Idę do łazienki ogarnąć się, by wyglądać choć trochę przyzwoicie i z lekkim uśmiechem na twarzy dokańczam nienaganny makijaż. Gotowa schodzę na dół, by w kuchni ujrzeć uśmiechniętą od ucha do ucha, wysoka szatynkę. 

- Hej mamo. - Mówię pogodnie i siadam do stołu, by po chwili zabrać się za chwilę wcześniej przygotowane przez mamę naleśniki. Kobieta lekko uśmiecha się w moją stronę i opiera łokciami o blat drewnianego stołu.

- Gotowa na twój pierwszy dzień? - Mówi spokojnie, ale słychać w jej głosie podekscytowanie. 

- Nie mogę się doczekać. - Uśmiecham się sztucznie i kończę śniadanie. Zabawne jest to, że moja mama bardziej denerwuje się przeniesieniem do nowej szkoły niż ja sama. Posyłam jej jeszcze jeden delikatny uśmiech i wychodzę z domu.

***

Przekraczam próg szkoły, a moje ręce zaczynają się trząść jeszcze bardziej niż poprzedniego dnia. Szukam na swojej liście numeru szafki i po chwili odnajduję ją także na korytarzu. Staram się zachowywać normalnie, choć i tak czuję na sobie wzrok większości uczniów. Zamykam szafkę z lekkim trzaskiem i ruszam z miejsca. Przeklinam cicho pod nosem, gdy wpadam na coś twardego, a książki rozsypują się pod moimi nogami. Spoglądam w górę i widzę burzę ciemnych loków i dwoje zielonych oczu wpatrujące się we mnie. 

- Patrz jak chodzisz, mała szmato. - Warczy, a ja powoli tracę oddech. Widzę, jak dokładnie mierzy moje ciało wzrokiem i uśmiecha się znacząco pod nosem przygryzając kolczyk w kąciku ust.

- Uhm przepraszam. - Mówię cicho pod nosem i schylam się by podnieść swoje rzeczy z podłogi. Nie udaje mi się to, gdyż chłopak trąca je nogą, by mi to utrudnić. Słyszę jak śmieje się szyderczo pod nosem i bez słowa odchodzi. Proszę, jestem w tej szkole dopiero od jakiś pięciu minut, a już znalazłam sobie prześladowcę.



_______________________________

Rozdział pierwszy uhm.. Jasne, mógł być lepszy, ale nie chcę zbyt szybko rozwijać akcji. Zostaw komentarz, krótką notkę dotyczącą rozdziału, cokolwiek. Nawet jeśli ci sie nie podoba, przyjmę każde słowa krytyki, po prostu chce wiedzieć co o tym sądzicie. Jeśli jednak chcecie byc informowani, wpiszcie (TUUUTAJ) swój username z twittera. 

paynosafer

piątek, 25 lipca 2014

Prolog


"Uciekając od siebie, nie staniesz się wolny"

Życie każdego z nas wygląda zupełnie inaczej. Jedni już od dzieciństwa wiedzą, co chcą robić w życiu, inni zwlekają aż do ostatniej chwili. Jedni szukają miłości, a drudzy za wszelka cenę chcą być samotni, jakby bali się kontaktu z drugim człowiekiem. Niektórzy są poukładani a ich życie jest po prostu idealne. Cóż, ja nie należę do tego świata. Od chwili, kiedy ojciec od nas odszedł, myślałam, że wszystko zmieni się na lepsze. Zerwanie z chłopakiem tłumaczyłam sobie jako nowy początek. Nie zdawałam sobie wtedy sprawy z tego, że to właśnie od przeprowadzki zaczną się moje problemy. Nowa szkoła, znajomi, ludzie, z którymi nie zawsze się dogadasz. A pro po ludzi. Zastanawialiście się kiedyś jak to jest być zarazem nienawidzona ale także kochana przez tę samą osobę w tym samym czasie? Cóż, ja przekonałam się o tym całkiem niedawno, i nikomu nie życzę takich doświadczeń. Paniczny strach przed spotkaniem i nadzieja, że jednak go ujrzę, to jedyne uczucia, które towarzyszyły mi przez ostatnie tygodnie. Czułam szczęście i strach patrząc mu w oczy. Słyszałam głośniejsze bicie serca, gdy mnie dotykał. W tym samym momencie to wszystko było idealne i pojebane. Sama chciałam wpakować się w to gówno. Gdybym tylko wiedziała wcześniej, jak to wszystko się potoczy, uciekłabym, jak najdalej bym tylko potrafiła. 

Naiwność zawsze kosztuje najwięcej.




___________________________________________

U góry po prawej stronie w zakładce "informowani" możecie zostawić swoj user z tt, jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach
Szablon by S1K